Testowanie Lego Duplo ze Streetcom

Kochani!
Witajcie po długiej przerwie. Chodź nie było nas dawno na blogu, nie oznacza to, że przestaliśmy testować. Wręcz przeciwnie!
Dziś mamy dla Was wspaniałą wiadomość. Zostaliśmy ambasadorami Lego Duplo, dzięki Streetcom. Jeśli jeszcze ich nie znacie koniecznie zarejestrujcie się do Strefy Eksperta i dajcie sobie szansę na testowanie. Poniżej przesyłam link, z którego możecie skorzystać, by zostać Ekspertem Streetcom:

https://ekspert.streetcom.pl/pl/secured/user/share-registration/d92f2f52049478c5d4e71fdc6822abdd

To wspaniała przygoda, w czasie której możemy poznawać nowości, dzielić się nimi z bliskim i świetnie się przy tym bawić. To nasza pierwsza kampania ze Streetcom, ale już wiem, że testowanie będzie dla nas samą przyjemnością.

Dziś otrzymaliśmy paczkę ambasadora, w której znalazło się:
- 1 opakowanie Lego Duplo Pociąg z cyferkami
- 10 minizestawów do rozdania dla znajomych
- 10 ulotek dla znajomych

Paczka wyglądała tak:

DSCN3288</a

Jaś był oczywiście oczarowany całą paczką, ale najbardziej spodobał mu się pociąg i od razu zaczęła się wspaniała zabawa. Niebawem ukaże się nasza relacja z testowania, tymczasem przesyłam Wam kilka zdjęć uradowanego Jasia ze swoimi nowymi klockami. Pozdrawiamy!

DSCN3283

DSCN3293

DSCN3303

Nauka przez zabawę. Książeczki z serii „Mały Chłopiec”.

Jaś uwielbia „czytać” książki. Nasza kolekcja zajmuje już całą półkę. Znajdziecie w niej opowieści, wiersze, nawet kolorową Biblię dla malucha. Jaś ukochał sobie jednak książeczki z serii „Mały chłopiec”.
Nasza przygoda z tym wydawnictwem zaczęła się kilka miesięcy temu, kiedy Jaś dostał od babci „Ciężarówki z Czarkiem”. Choć był jeszcze malutki to bardzo podobało mu się, to że książka jest tak kolorowa. Patrzył, podziwiał i wydawał swoje okrzyki radości. Nie dziwię się, dla mnie te książeczki są fenomenalne z kilku względów.

1. SPOSÓB WYKONANIA
Twarda oprawa i grube, kartonowe strony. O tym, jak przydatne są grube kartki wie chyba każda mama. Dzieci uwielbiają ściskać, rwać i ciągnąć. Zwykłe książki po kilku minutach użytkowania wyglądają jak „psu z gardła wyjęte”. Z „Małym Chłopcem” sprawa jest znacznie utrudniona. Dziecko nie da rady rozerwać strony, jedyne co może zrobić to pogryźć rogi książki, a to już można jakoś znieść. Poza tym znacznie łatwiej uchwycić dziecku taką stronę. Może samodzielnie przewracać kartki, co zazwyczaj jest ogromnym powodem do radości.

DSCN2723

2. ILUSTRACJE
Książeczki zdecydowanie przyciągną wzrok każdego dziecka. Są niezwykle kolorowe a ilustrator przykuł dużą wagę do detali. Dziecko musi się nieźle nagłowić, żeby znaleźć ukrytego za samochodem pieska czy kotka stojącego za drzewem. Obrazki są zawsze doskonale zgrane z tekstem, znajdziemy na nich wszystko o czym właśnie przeczytaliśmy i żadne, nawet najmniejszy szczegół nie jest pominięty.

3. TEKST
Zazwyczaj nie jest zbyt skomplikowany. Zawiera prosty, zrozumiały dla dziecka przekaz. Czasem jest pisany prozą, w niektórych książeczkach znajdziemy rymowane wiersze. Co najważniejsze, jest krótki. Nie męczy dziecka, które przy czytaniu zbyt długich tekstów najczęściej się nudzi.

DSCN2710

4. ZAGADKI
Na każdej stronie książki umieszczone są pytania do tekstu np. „Gdzie znajduje się ciężarówka Czarka” lub „Dlaczego Michał musi posprzątać śmieci”. Dziecko angażuje się w ten sposób we wspólną zabawę, szuka i analizuje. To doskonały sposób na pobudzenie umiejętności czytania ze zrozumieniem. Książeczka uczy poprzez zabawę, pobudza wyobraźnię i wspomaga rozwój umysłowy naszych dzieci. Ponadto rozwija zmysł obserwacji i łączenia ze sobą spójnych elementów.

DSCN2718

5. CENA
Nie oszukujmy się, nie zapłacilibyśmy kilkudziesięciu złotych za książeczkę dla dziecka nawet gdyby była najpiękniejsza na świecie. Dlatego wielkim plusem książek „Mały Chłopiec” jest ich przystępna cena. Małą książeczkę możemy nabyć za około 7-8 zł, duża w granicach 15 zł a grające około 30 zł (poprawcie mnie, jeśli się mylę). Czy to dużo? Moim zdaniem nie, biorąc pod uwagę ceny książek w twardych oprawach.

DSCN2712

DSCN2713

DSCN2714

DSCN2715

DSCN2716

DSCN2717

DSCN2719

Jeśli zatem poszukujecie książki dla swojego dziecka zastanówcie się koniecznie nad „Małym Chłopcem”. To świetne, ogólnodostępne publikacje, które przypadną do gustu każdemu wielbicielowi kolorowych pojazdów. Mamusie dziewczynek nie muszę się martwić, bo naturalnie powstała także seria „Mała Dziewczynka” a w niej piękne książeczki przepełnione różem i słodkością :)

Spokojny sen naszego dziecka. Testowanie śpiworka MyLullo.

Warto zadbać o spokojny i przytulny sen maluszka. O kąpieli, pielęgnacji czy odpowiedniej kolacji wie chyba każdy z nas. Jednak często nie zdajemy sobie sprawy jak ważny jest dobór piżamy dla malucha. Osobiście polecam śpiworki MyLullo już od pierwszych dni życia dziecka.

DSCN2785

Śpiworki MyLullo znane są z tego, że mają zakryte rączki, co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a w pierwszych miesiącach życia zapobiega drapaniu się malucha, dzięki czemu nie trzeba zakładać mu rękawiczek. Ponadto dziecko ma nieco skrępowane ruchy, co wydawało by się dla nas uciążliwe. Jak się okazuje maleństwo owszem, ma skrępowane ruchy, ale czuje się z tym dobrze, gdyż przypomina mu to środowisko brzucha Mamy.

DSCN2727

DSCN2725

DSCN2724

Dużym plusem śpiworków jest dwustronnie rozpinany zamek, co znacznie ułatwia przebieranie malucha w nocy. Ja byłam dodatkowo zaskoczona rozmiarem. Byłam pewna, że na Jasia śpiworek będzie za mały, ponieważ dostępne są tylko dwa rozmiary S i M. Okazało się jednak, że rozmiar M jest bardzo duży. A co to oznacza? Że posłuży nam na naprawdę długi czas.

DSCN2786

Warto wspomnieć o jakości wykonania. Produkty MyLullo są wykonane w 100% z bawełny i przez polskiego producenta. Uwierzcie mi, to widać. Śpiworek jest niezwykle przytulny i ma odpowiednią grubość, przyda się zarówno zimą jak i latem.
Serdecznie polecam produkty MyLullo. Dostępne są w wielu wersjach kolorystycznych, więc z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie. Zajrzyjcie na ich stronę: http://www.mylullo.com/

Jakie kaszki wybierać podczas rozszerzania diety? Testowanie kaszek „Zdrowy Brzuszek” od Nestle

Rozszerzanie diety naszego malucha jest dla każdego rodzica dość kłopotliwe. Od czego zacząć, czego nie podawać i co serwować najczęściej? I jeszcze pojawia się ten nieszczęsny gluten, który prędzej czy później musimy zacząć dziecku podawać. Szkoda, że rozszerzanie diety mamy już dawno za sobą. Bo teraz bez wątpienia sięgnęłabym po nowości od Nestle.

DSCN2748

Kaszki z serii „Zdrowy Brzuszek” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Jaś uwielbia kaszki, dlatego każda możliwość wypróbowania nowego smaku jest dla nas niezwykłą przyjemnością. Na początku spróbowaliśmy kaszkę owsiano-pszenną ze śliwką. Moje zboczenie sprawiło, że przed podaniem jej synkowi przeczytałam skład. I bardzo pozytywanie się zaskoczyłam. Kaszka nie zawiera cukru! Większość dostępnych na rynku kaszek instant napakowane jest cukrem, i choć często podawałam je synkowi, to zwyczajnie przymykałam na to oko, bo Jasiek je lubił. A tu proszę… Można? Oczywiście, że można! Zastanawiałam się tylko, co na to wszystko powie mój syn, wybredny tester.

DSCN2734

DSCN2738

Podałam więc synkowi pierwszą łyżeczkę kaszki, patrzę i czekam na reakcję. Spodziewałam się protestu, wyplucia lub co najmniej zaciśnięcia warg. A Jaś usmiechnął się i powiedział „Mmmm”, co w Jego języku oznacza „Pyyycha”. Z ciekawości spróbowałam sama i kaszka rzeczywiście jest dobra. Dużo mniej słodka i wyraźnie wyczuwa się w niej smak śliwki i zbóż. W dodatku dla mnie ma idealną konsystencję, nie robi się kit, trudny do przełknięcia. Wystarczy niewielka ilość, by uzyskać idealną formę.

DSCN2736

Jak już wspomniałam kaszki „Zdrowy Brzuszek” są dobrym pomysłem na wprowadzenie glutenu. Przeznaczone są dla maluchów po 6. miesiącu życia, więc śmiało możemy podawać je na etapie rozszerzania diety mając pełną świadomośc, że podajemy dziecku zdrowy i wartościowy posiłek.

Nie sposób też wspomnieć o efektach. Bo skoro kaszki przeznaczone są dla najbardziej wymagających brzuszków, to jakieś efekty ich spożywania muszą być. I uwieżcie mi, że są! Po kilku dniach jedzenia kaszek przez Jasia zauważyłam u Niego znaczną poprawę trawienia. Synek łatwie się załatwia i nigdy nie ma wdętego brzuszka. Ponadto kaszki zawierają szereg witamin (m.in. wit. C) oraz Bifidus BL, które pomagają wspierać odporność dziecka.
Kaszki „Zdrowy Brzuszek” otrzymały Laur Konsumenta 2014. Są godne polecenia, zwłaszcza gdy szukamy smacznego, bezcukrowego posiłku dla naszego dziecka.

Jak dbać o skórę małego alergika? Testowanie produktów Oillan.

DSCN2631

Od pierwszych dni życia mojego dziecka dbałam o Jego delikatną skórę. Są jednak rzeczy na które nie mamy wpływu. Jedną z nich jest wystąpienie alergii. Około trzeciego tygodnia życia Jasia dowiedziałam się, że mój syn nie toleruje białka mleka krowiego. Do szóstego miesiaca Jego życia niewiątpliwie miałam wpływ na to, co zjadał. A raczej na to, co ja zjadałam a On otrzymywał z moim mlekiem. Co jednak, gdy dziecko jest starsze i nie zawsze udaje nam się uniknąć występowania szkodliwego składnika w Jego diecie. Rozwiązaniem są odpowiednie kosmetyki. Jaś ma 1,5 roku, Jego brzuszek nie odczuwa już tak bardzo objaw alergii natomiast skóra jest podrażniona, zaczerwieniona i zwyczajnie szorstka. Właśnie to zainspirowało mnie do tego, by zgłosić się do testowania kosmetyków Oillan. Jak wypadły testy? Zostańcie do końca i przekonajcie się sami.

DSCN2705

Krem pielęgnacyjny do twarzy i ciała Oillan Baby

DSCN2706

Mój zdecydowany faworyt. Trafił do nas wnajbardziej odpowiednim momencie. Synek dostał właśnie wysypki na twarzy, więc mieliśmy okazję sprawdzić jego działanie. I przyznam szczerze, że jeszcze żaden krem (a stosowaliśmy co najmniej 5 różnych) nie zadziałał tak szybko. Pierwsze efekty zauważyłam już po dwóch dniach stosowania. Skóra twarzy była znacznie gładsza i przyjemniejsza w dotyku niż dotychczas. Zmniejszyło się zaczerwienienie a Jaś przestał głaskać się po twarzy, co dla mnie było sygnałem, że ustąpiło swędzenie. Aktualnie używamy kremu już drugi tydzień i jest coraz lepiej.
Podoba mi się opakowanie kremu. Bardzo praktyczne i wygodne w użyciu. Krem sam w sobie ma odpowiednią konstystencję, nie jest ani za rzadki ani za gęsty. Ma delikatny, przyjemny zapach. Łatwo się aplikuje i rozprowadza po skórze. Ponadto jest wydajny, używamy go codziennie a ja mam wrażenie, że wcale go nie ubywa.
Mogę zatem polecić Go każdej mamie, której dziecko boryka się z problemem alergii.

Płyn do kąpieli 2 w 1 Oillan Baby

DSCN2708

Płyn do kapieli nie zaskoczył mnie tak bardzo jak krem. Byc może dlatego, że już od początku spodziewałam się najwyższej jakości. I tak było! Zacznę może od tego, że synek pokochał kąpiele w płynie Oillan Baby. Już niewielka ilość płynu wystarczy, by wytworzyć mnóstwo piany, która jest doskonałą zabawą i umila kąpiele nawet dla największych anty-czyściochów.
Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że skóra mojego dziecka po kąpieli jest odpowiednio nawilżona a efekt ten utrzymuje się przez naprawdę długi czas. Nie muszę chyba wspominać, że przy alergii nawilżanie skóry dziecka jest sprawą priorytetową.
Buteleczka o pojemności 200 ml wystarcza na bardzo długo, ponieważ do wody wystraczy dodać naprawdę niewielką ilość. Płyn jest delikatny i nawet w przypadku dostania się do oczu nie podrażnia ich tak, jak w większość płynów dla dzieci. Ma ładny, stonowany zapach i doskonale utula dziecko do snu.

Warto wybrać kosmetyki z serii Oillan Baby. Poznałam je niedawno, ale jestem przekonana, że zostaną z nami na długo. Na koniec dodaję zdjęcie małego testera, któremu najbardziej w całym testowaniu podobała się zabawa wkładania kremu do pudełeczka :)

DSCN2653

Kapitan Nauka i pierwsze karty mojego malucha

W jednym z konkursów, w którym sponsorem nagrody był Kapitan Nauka udało nam się wygrać trzy zestawy kart dla malucha: Pierwsze Słowa, Transport oraz Zwierzęta dzikie. Przez kilka tygodni testowaliśmy karty i z wielką przyjemnością chcielibyśmy podzielić się naszą opinią.

DSCN2633

Zacznijmy od zawartości pojedynczego zestawu. Każdy z nich zawiera 17 kart oraz książeczkę z „instrukcją obsługi”.
Karty i książeczka znajdują się w kartonowym, twardym pudełeczku co ułatwia przechowywanie (Jasiowi na początku to właśnie pudełeczko spodobało się najbardziej).

DSCN2635

Karty obrazkowe. To chyba najważniejszy element tego zestawu, więc skupmy się na ich funkcji. Awers karty stanowi obrazek ilustrujący np. misia. Pod spodem znajduje się niewielki podpis. Natomiast na odwrocie karty widnieje duży napis mówiący nam co znajduje się po drugiej stronie. Niby nic skomplikowanego, ale jak bardzo ułatwia naukę pierwszych słów.

DSCN2638

Dołączony do zestawu poradnik to skarbnica ciekawych pomysłów na wspólne zabawy z dzieckiem przy użyciu kart obrazkowych. Poza tym znajdziemy tu wiele ciekawych informacji o tym, jak wspierać rozwój dziecka oraz wzbudzać w nim ciekawość świata. Jest to doskonała alternatywa dla rodziców, którzy zadają sobie pytanie: „Czy powinniśmy już zacząć uczyć nasze dziecko mowy/myślenia/czytania/odkrywania?”.

DSCN2634

Czas na naszą relację z testów.
Jaś to niezwykle energiczny i ciekawy świata chłopczyk. Pragnie poznawać, dotykać i nic nie ujdzie jego uwadze. Dzięki kartom Kapitana Nauka udaje się na dłuższą chwilę skupić Jego uwagę. Ulubionym zestawem Jasia jest, jak na chłopca przystało, Transport. Na początku nasza zabawa polega tylko na oglądaniu i czytaniu, co znajduje się na obrazku. Jednak, gdy widzę, że mały czuje niedosyt z takiej zabawy korzystam z poradnika i wybieram, moim zdaniem, pasującą do Jego wieku i umiejętności zabawę. Nasza ulubiona to „Gdzie też mogłam położyć…?”. Układam na kanapie karty i udając, że nie mogę znaleźć jednej z nich, zastanawiam się „Ciekawe, gdzie położyłam rower”. Jaś patrzy wtedy na mnie, potem z zapałem szuka karty z rowerem,którą już dobrze zna. Wyobraźcie sobie Jego radość, znalazł coś czego nie udało się znaleźć mamie. Ta zabawa nie tylko ćwiczy Jego spostrzegawczość, ale dodatkowo pozwala mu poczuć się ważnym i pomocnym.

DSCN2640

DSCN2641

DSCN2648

Szczerze mogę polecić karty od Kapitan Nauka wszystkim rodzicom dzieciaków powyżej 1. roku życia. Jeśli chcecie wspierać rozwój Waszych dzieci a także pomóc im w naturalny sposób zaspokoić potrzebę poznawania świata to warto sięgnąć po te zestawy. Zapewniam, satysfakcja gwarantowana!

Zapraszam na mój Fanpage „Mama Testuje” na Facebooku: https://www.facebook.com/Mama-Testuje-1668383503419552/?ref=hl

Bombka „hand made”

Kochani, święta zbliżają się wielkimi krokami nadszedł zatem czas, żeby nasz dom nabrał świątecznego klimatu. Na rynku dostępnych jest wiele przepięknych ozdób i stroików ja jednak jestem zwolenniczką samodzielnego przygotowywania bombek czy choinek. Dziś pokażę Wam jak zrobić śliczną bombkę z cekinów, która wcale nie wymaga wielkich zdolności manualnych. Jeśli mamy odrobinę czasu i cierpliwości bez problemu uda się stworzyć takie dzieło.

Potrzebne nam będą:

1. Duża ilość szpilek i cekinów w dowolnym kolorze. Ważne, aby wybrać te dłuższe szpilki z dużymi łepkami. Na przygotowanie jednej bombki potrzeba około 1,5 opakowania 50 g.

DSCN1913

2. Bombka styropianowa w wybranym rozmiarze.

DSCN1905

3. Kolorowa wstążka dopasowana do koloru cekinów.

Wykonanie: nie ma tu zbyt wiele do tłumaczenia. Sprawa jest bardzo prosta. Za pomocą szpilek mocujemy cekiny na całej powierzchni bombki. Starajmy się umieszczać je w miarę gęsto, żeby nie prześwitywał nam styropian. Na koniec przyczepiamy wstążkę i gotowe! Prawda, że proste?

DSCN1906

A efekty są zaskakujące!

DSCN1903

DSCN1909

Domowa pizza na cienkim cieście

57981_95158_14252402791318_fa9b45b51aa2b7ca9a56219c9dac9f260e1cc10b-w602

Jeśli macie ochotę na domową pizzę, o niebo lepszą niż w najlepszej pizzerii, to przedstawiam Wam przepis znaleziony dawno temu na idealne, według mnie ciasto. Spróbujcie, bo robi się je naprawdę szybko i łatwo a niesamowity efekt murowany.

Ciasto (na 3 duże pizze):
- 3 szkl. mąki
- pół kostki drożdży
- łyżeczka cukru
- łyżeczka soli
- dwie łyżki oleju (lub oliwy z oliwek)
- 2-3 łyżki ziół prowansalskich
- ok. szklanki ciepłej wody

Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy drożdże i dobrze mieszamy. Następnie wsypujemy sól, cukier, olej, zioła prowansalskie i ponownie mieszamy. Wyrabiamy ciasto stopniowo dodając wodę. Ciasto wyrabiamy do tej pory, aż nie będzie kleiło się do rąk. Odstawiamy na ok. pół godziny w ciepłe miejsce (np. na kaloryfer).

Dodatki (oczywiście można dodać co tylko się chce, ale podam Wam swoje dodatki, które świetnie kompnują się z ciastem)
- pierś z kurczaka (pokrojona na średniej wielkości kawałki i podsmażona w przyprawie do gyrosa)
- cebulka
- kukurydza
- papryka czerwona
- ser feta
- ser żółty
- kiełbaska

Kiedy ciasto wyrośnie rozwałkowujemy je na taka wielkość, jaką mamy blaszkę. Smarujemy przecierem pomidorowym, posypujemy przyprawą do pizzy lub bazylią i nakładamy dodatki. Zasypujemy serem i na wierzch układamy kiełbaskę.
Pieczemy w 220 st. około15-20 min. Podajemy z sosem czosnkowym i ketchupem. SMACZNEGO! :)

Rodzice idealni… w ocenianiu.

Wychodzisz na spacer i mijasz setki osób. Zabieganego mężczyznę, który kolejny raz w tym tygodniu spóźnił się do pracy. Straszą Panią, której z kolei już nigdzie się nie spieszy. Zakochaną parę czule patrzącą sobie w oczy. Mijasz też ich, rodziców z jednym bądź kilkoma dzieciakami, sfrustrowanych i ciągle zdenerwowanych. Mijasz i oceniasz,mam rację? Szkoda Ci tego dziecka, bo matka kolejny raz na nie krzyczy. Patrzysz na nią jak na wariatkę, bo przecież jak tak można? Bezbronne dziecko, które przecież nic nie zrobiło. A ojciec? Czemu on nie reaguje? Pewnie jest taki sam jak matka, zachciało się im dzieci a teraz nie potrafią się nimi zająć.
Przyznaj, ile razy zdarzyło Ci się wystawić taką opinię? Nie mów proszę, że nigdy. Taka nasza natura. Potrafimy oceniać, krytykować i porównywać do siebie. Szukamy ideału, w głębi duszy twierdząc, że sami nim jesteśmy. Widzimy tych żałośnie wydzierających się na dziecko rodziców i przysięgamy sobie, że nigdy tacy nie będziemy, nigdy nie krzykniemy na swoje dziecko ani „broń Boże” nie dostanie od nas klapsa w tyłek. Ale wiesz co? Powiem Ci, jaka jest prawda.
Nie wiesz nic o tych ludziach. Nie wiesz, jacy są gdy zamykają się drzwi ich mieszkania. Nie masz pojęcia, że ojciec po całym dniu ciężkiej pracy wraca do domu i przez kilka godzin bawi się ze swoim dzieckiem. Nie krzyczy, nie skupia się na czymś innym, jest tylko dla niego. Nie widzisz tego, nie możesz tego widzieć, bo to, co jest dla nas najważniejsze ukrywamy przed całym światem.
A ta „zła matka”, którą obiecałaś sobie, że nigdy nie będziesz. O niej też wiesz dość mało. Bo tylko ona, wie ja wiele poświęciła dla swojego dziecka. Tylko dla niej świat wywrócił się do góry nogami. Ona każdego dnia wstaje rano by zmierzyć się z trudnościami dnia codziennego. Gotuje, sprząta, pierze, prasuje, przebiera, ubiera i rozbiera. Ale też kocha, najmocniej na świecie. Tego nie widzi nikt, poza jej dzieckiem.
Zanim więc kolejny raz wybierzesz się na spacer, by przypiąć komuś łatkę złego rodzica, zastanów się proszę, czy nie warto odpuścić. Człowieka bowiem nie ocenia się po czynach, które widzą wszyscy ale po drobnych gestach niewidocznych dla świata.

Trudne początki karmienia piersią

karmienie-piersia-olej-cbd

O zaletach karmienia można by długo opowiadać. Mleko mamy jest dla dziecka najzdrowsze, ponieważ zawiera doskonale zbilansowany skład dostosowany do potrzeb maleństwa, którego nie jest w stanie zastąpić choćby najlepsze i najdroższe mleko modyfikowane. Dziecko otrzymuje szereg przeciwciał, dzięki czemu jest bardziej odporne na wszelkiego rodzaju choroby. Pokarm matki ma zawsze idealną temperaturę i jest w każdej chwili gotowy do podania. A do tego ma najładniejsze opakowanie! :) Również matka korzysta na karmieniu piersią. Po porodzie u kobiety karmiącej szybciej przebiega proces obkurczania się macicy. Ponadto w wielu przypadkach karmienie piersią przyczyniło się do szybszej utraty wagi. Same pozytywy!

Jednak co robić, gdy karmienie piersią zupełnie nam nie wychodzi? Poddać się czy walczyć do końca? Moja odpowiedź: walcz, bo warto! Wiem coś o tym, ja też walczyłam i wylewałam morze łez. Ale poradziłam sobie i karmiłam Jasia przez 10 miesięcy. Przedstawię Wam główne problemy jakie spotkałam na mojej drodze.

1. Wklęsłe brodawki. Dziecko zupełnie nie chce chwytać cyca a z głodu wyrywa się i nie współpracuje. Ty się denerwujesz i zrezygnowana sięgasz po butelkę. Błąd! Jeśli malec płacze, uspokój go i próbuj jeszcze raz. Przed każdym karmieniem wyciągaj brodawki masując je kulistym ruchem. To znacznie ułatwi mu uchwycenie cyca. Tutaj ważna jest cierpliwość i spokój, nerwy w niczym Ci nie pomogą. Poza tym nie skupiaj się na jednej pozycji, być może na siedząco Wam nie wyszło, ale w pozycji spod pachy pójdzie dużo łatwiej.

2. Popękane brodawki. Zmora wielu matek karmiących, także moja. Karmienie w tym okresie wspominam jako koszmar. Miałam pęknięte brodawki, ale mimo to przystawiałam synka do piersi. Płakałam i zaciskałam zęby, bo takiego bólu nie czułam chyba nawet przy porodzie. Ale na to też jest sposób. Przede wszystkim trzeba wietrzyć brodawki i smarować je własnym mlekiem. Jeśli jesteś akurat sama w domu to nic nie zaszkodzi, jeśli po prostu zdejmiesz koszulkę i stanik i przez 10-20 minut pozwolisz swoim brodawkom „złapać powietrza”. Pomocne mogą się również okazać maści tj. Maltan,Purelan 100 czy Bepanthen. Ja używałam także zwykłej lanoliny w czystej postaci.

3. Kryzys laktacyjny. Pojawia się zazwyczaj w 3,6 i 9 miesiącu życia dziecka. Wówczas masz wrażenie, że Twoje piersi zupełnie nie produkują mleka a dziecko jest wciąż głodne. Tu również potrzeba cierpliwości. Najlepszą metodą jest jak najczęstsze przystawianie malucha do piersi, nawet co pół godziny. Dzięki temu kryzys zostanie zażegnany w ciągu 3-4 dni. Nie dokarmiaj wtedy dziecka! Bo problem będzie się ciągnął tygodniami, aż w końcu faktycznie stracisz pokarm.

4. Ząbkowanie. Niby to nie problem, ale mój maluch w tym czasie zupełnie odmawiał piersi. Moim sposobem było karmienie przez sen. Wtedy maluch opróżniał pierś i się najadał. Kiedy się nie udawało ściągałam mleko laktatorem, by nie utracić laktacji.

5. „Chude mleko” i nie najedzone dziecko. Nigdy nie wiesz w takie bzdury. Nie ma czegoś takiego, jak „chude mleko”. Twoje mleko jest idealnie dopasowane do potrzeb Twojego dziecka.

6. „Daj sobie spokój, i tak Ci nie wyjdzie. Tylko dziecko zagłodzisz”. Zdarza Ci się słyszeć takie opinie? Nie słuchaj tego, co mówią inni. To Ty jesteś matką i Ty wiesz, co jest dla Twojego dziecka najlepsze.

Wierzcie mi, nie jest łatwo karmić piersią. Ale naprawdę warto! Bo gdy patrzysz jak Twoje dziecko zdrowo rośnie i się rozwija zapominasz o wszelkim bólu i problemach, bo wiesz że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy. Powodzenia!